- Na prawdę? Zaskoczyłeś mnie...
- To jak będzie? Jedziesz czy zostajesz?
- No pewnie, że jadę! Nie puszczę Cię tam samego - pocałowałam jego kuszące usta.
- Kocham Cię.
- Ja Ciebie też. A... mam jeszcze pytanie.
- Tak?
- Kiedy jedziemy?
- No i to jest właśnie problem - szatyn lekko się skrzywił. Musimy wyjechać po jutrze.
- Trochę szybko.
- Wiem, ale muszę... musimy.
- Ja chyba już muszę zacząć się pakować - zaśmiałam się.
- Nie tylko ty masz tak dużo ciuchów! Też mi długo zejdzie z tym.
- Mogę Ci pomóc jeśli chcesz - zaproponowałam.
- Skoro chcesz, to czemu nie?
- No to wpadnę do Ciebie po południu.
- Dobrze. Ja już będę uciekał.
Pocałowałam Louis'a na pożegnanie.
Poszłam do swojego pokoju, otworzyłam szafę i zaczęłam wybierać ubrania. Postawiłam na: jeansowe szorty, luźny t-shirt i szare krótkie conversy.
Z wybranymi wcześniej ubraniami skierowałam się ku łazience. Wzięłam szybki prysznic, zrobiłam lekki makijaż, ubrałam przygotowany zestaw i związałam włosy.
Zabrałam telefon z szafki, zamknęłam drzwi na klucz i poszłam w stronę mojego ulubionego sklepu. Postanowiłam trochę zaszaleć skoro niedługo wyjeżdżam. Gdy weszłam do sklepu spotkałam tam Meg. Strasznie się ucieszyłam widząc ją. Pomogła mi wybrać kilka nowych ubrań, a ja opowiedziałam jej w tym czasie o mnie i o Lou, a także o wyjeździe.
Widziałam, że zrobiło jej się smutno, że ją zostawię samą, ale musiałabym zapytać Louis'a czy może pojechać z nami.
- Meg, wiesz.. nie chcę Ci robić nadziei, ale mogę zapytać Lou czy nie mogłabyś z nami pojechać.
- Jejku, byłoby super. Masz się z nim dzisiaj spotkać, tak?
- No tak.
- To zapytasz go czy mogę jechać?
- Jasne, ale ten wyjazd jest po jutrze.
- Spokojnie, zdążę się spakować. Nie mam tyle ciuchów co ty - zaśmiała się Meg.
Dałam jej kuksańca w bok.
Poszłyśmy do kasy z wybranymi ubraniami, a potem wyszłyśmy ze sklepu i zdążyłyśmy kupić kawę, a potem ja musiałam już iść do mojego ukochanego.
Droga nie zajęła mi zbyt dużo czasu. Zadzwoniłam dzwonkiem, a drzwi otworzył mi szatyn bez koszulki.
- Mrrr - zamruczałam i zaśmiałam się, a on mnie czule pocałował.
- Hej kochanie. Co robiłaś przez te kilka godzin?
- Mrrr - zamruczałam i zaśmiałam się, a on mnie czule pocałował.
- Hej kochanie. Co robiłaś przez te kilka godzin?
- Byłam na zakupach i spotkałam Meg.
- Oo, fajnie. Co sobie kupiłaś?
- Oo, fajnie. Co sobie kupiłaś?
- Pokażę ci tylko jedną rzecz... resztę zobaczysz już w Londynie.
- No niech Ci będzie.
Wyjęłam z torby top i pokazałam go Tomlinsonowi.
- Serio? - zaczął się śmiać. - No niech Ci będzie.
Wyjęłam z torby top i pokazałam go Tomlinsonowi.
- Tak. Będę Wam robić reklamę - teraz śmialiśmy się oboje.
- No i jak Cię nie kochać?
- Nie da się - puściłam mu oczko. No dobra chodź się pakować, bo dużo czasu nie mamy.
- To chodźmy na górę.
Podał mi rękę i zaprowadził mnie do jego sypialni. Była przepiękna.
- Tommo... - zaczęłam.
- Tak kochanie?
- Mam do Ciebie takie pytanie, a w sumie to prośbę.
- Kontynuuj - mówił wyciągając wszystkie ubrania z szafy.
- Dziś jak spotkałam Meggi, powiedziałam jej o wyjeździe... Może mogłaby pojechać z nami?
- Kontynuuj - mówił wyciągając wszystkie ubrania z szafy.
- Dziś jak spotkałam Meggi, powiedziałam jej o wyjeździe... Może mogłaby pojechać z nami?
- Hmm, czemu nie? Napisz jej, że jedzie z nami - uśmiechnął się.
- Kochany jesteś! - krzyknęłam i pocałowałam go namiętnie.
- Kochany jesteś! - krzyknęłam i pocałowałam go namiętnie.
Szybko wystukałam sms'a do Meg:
"Hej. Jedziesz z nami! Tak się cieszę!"
Odpowiedź otrzymałam błyskawicznie:
"Nawet nie wiesz jak ja się cieszę! Dziękuję Wam i nie przeszkadzam już. ;)"
"Hej. Jedziesz z nami! Tak się cieszę!"
Odpowiedź otrzymałam błyskawicznie:
"Nawet nie wiesz jak ja się cieszę! Dziękuję Wam i nie przeszkadzam już. ;)"
- Skarbie, gdzie masz walizki?
- Zaczekaj, zaraz przyniosę.
- Ok. To ja może przyniosę coś do picia.
- Poproszę sok...
- Tak, wiem. Marchewkowy - zaśmiałam się cicho.
- Tak, wiem. Marchewkowy - zaśmiałam się cicho.
- Łał - wyszeptałam do siebie.
Podeszłam do lodówki, wyciągnęłam sok marchewkowy dla mojego księcia i pomarańczowy dla mnie. Wlałam ciecze do szklanek i skierowałam się z powrotem do sypialni. Odstawiłam szklanki na stolik i zaczęłam pakować ubrania Tomlinsona.
Znalazłam mały kawałek materiału, który był...
(c.d.n.)
___________________________
Przepraszam, że taki beznadziejny, ale nie mam weny...
Wczoraj nie miałam dostępu do laptopa i dziś musiałam dokończyć to co zaczęłam pisać.
DODAJĘ, MIMO, ŻE NIE MA 10 KOMENTARZY POD POPRZEDNIM ROZDZIAŁEM.
Komentujcie - to motywuje. :)
Macie jakieś uwagi? - Piszcie.
Love, Klaudia.
Znalazłam mały kawałek materiału, który był...
(c.d.n.)
___________________________
Przepraszam, że taki beznadziejny, ale nie mam weny...
Wczoraj nie miałam dostępu do laptopa i dziś musiałam dokończyć to co zaczęłam pisać.
DODAJĘ, MIMO, ŻE NIE MA 10 KOMENTARZY POD POPRZEDNIM ROZDZIAŁEM.
Komentujcie - to motywuje. :)
Macie jakieś uwagi? - Piszcie.
Love, Klaudia.





Pierwsza! xD Pisz dalej wieśniaku, jestem ciekawa co to za kawałek materiału. :D
OdpowiedzUsuń<3
Pisz dalej kolejny rozdział.. szybko !! :)
OdpowiedzUsuńCudowny! Neeext wieśniaku! <3
OdpowiedzUsuńCo to za kawałek materiału ? :D :O ♥ /M.
OdpowiedzUsuńOooo suuper ;* ;*
OdpowiedzUsuńcudowne ! <3 następny :3
OdpowiedzUsuńSuper! pisz następny! szybciutko. :O <3
OdpowiedzUsuńŚwietny! Pisz dalej <3
OdpowiedzUsuń