Zrobiłam lekki makijaż, włosy upięłam w koka, w którego wpięłam kokardkę.
Założyłam przygotowane wcześniej ubrania:
Weszłam jeszcze na chwilę do mojego pokoju, aby wybrać jakieś buty. Może nie był to najlepszy wybór, bo do zestawu niezbyt pasowały, ale są bardzo wygodne. Zbiegłam po schodach na dół, otworzyłam lodówkę i postanowiłam zjeść jogurt owocowy.
Po skończonym śniadaniu poszłam z powrotem na górę, żeby spakować resztę potrzebnych rzeczy, a następnie zniosłam walizki na dół, żeby być gotową na przyjazd Louis'a.
Był u mnie punktualnie. Przywitał mnie pocałunkiem, który mógłby trwać wieczność, ponieważ tak świetnie całował, ale musieliśmy jechać po Meg. Czekała na nas przed drzwiami. Promieniała z radości.
*I taką Meg znam, zawsze szczęśliwa. Myślę, że od teraz także na mojej twarzy będzie gościł tylko i wyłącznie uśmiech*
- Hej zakochańce! - krzyknęła wsiadając do samochodu.
- Hej - powiedzieliśmy razem z Lou, a ja dałam jej całusa w policzek.
- No to żegnamy nasze kochane miasteczko i jedziemy, tak? - zapytała Meggi.
- No tak... - odpowiedział BooBear.
Louis odpalił samochód i ruszyliśmy w drogę.
Jechaliśmy uliczkami śpiącego Doncaster, a ja poprosiłam mojego ukochanego, żeby zatrzymał się przy znaku, który zawiadamiał o tym, że wyjeżdżamy już z naszego miasteczka.
- Wysiądź Louis, proszę... nie pytaj na razie dlaczego.
- No dobrze - szatyn wysiadł z samochodu i ruszył w moim kierunku.
Meg bacznie nas obserwowała.
- Proszę, ostatni raz tutaj w Doncaster, pocałuj mnie.
- Hm, to o to ci chodziło...
Wpił się w moje usta, a ja odwzajemniałam pocałunki.
- Halo, kochani.. nie chciałabym Wam przeszkadzać, ale chyba musimy jechać dalej.
- Tak, masz rację... - powiedział Tomlinson. Ale ja mam jeszcze jedną sprawę do załatwienia.
Sięgnął do kieszeni i wyjął małe pudełeczko, a potem uklęknął i je otworzył.
- Jennifer Rose, czy chcesz zostać moją żoną?
- Tak - powiedziałam ze łzami w oczach. Rzuciłam mu się na szyję i trwaliśmy w pocałunku.
- No, no. Gratuluję pani Tomlinson - uśmiechnęła się Meg.
Razem z Louis'em wsiedliśmy z powrotem do samochodu i ruszyliśmy dalej.
*Moje życie tak bardzo się zmieniło odkąd go poznałam* - myślałam patrząc na niego.
- Czemu mi się tak przyglądasz?
- Bo właśnie uświadomiłam sobie jakie miałam szczęście, że wpadłam pod twój samochód...
- No faktycznie, mógł być to ktoś inny i może nie zakochałby się w Tobie tak jak ja - uśmiechnął się szeroko.
- Kocham Cię.
- Ja Ciebie też.
- Gołąbeczki kochane, a mi znajdziecie jakiegoś przystojnego faceta?- zapytała Meggi.
- No wiesz, mam czterech przystojnych kumpli, więc będziesz mogła któregoś wybrać. Na pewno im się spodobasz - uśmiechnął się szatyn.
- No to super! - wykrzyczała moja przyjaciółka.
Gdy byliśmy już prawie u celu, Louis oznajmił, że podjedziemy do Nando's po coś do jedzenia dla nas i dla reszty chłopaków. Nie miałyśmy z Meg nic przeciwko. Zostałyśmy w samochodzie, a Lou poszedł po żarcie.
- Ale ty to jesteś szczęściara - oparła się o moje siedzenie Meg i oznajmiła.
- Powiedziałabym, że przesadzasz, ale to chyba prawda - zaśmiałyśmy się obie.
- Masz takiego faceta... mmm, marzenie.
- Ej, pamiętaj.. on jest tylko mój!
- No wiem, wiem. Ja będę miała aż czterech. I co zazdrościsz?
- Nie - uśmiechnęłam się.
Lou wrócił z jedzeniem do samochodu.
- Po co tego tak dużo? - zpaytałam.
- To ty nie wiesz, że Niall jest strasznym żarłokiem?
- Aaa, zapomniałam.
Meg zaczęła się śmiać jak opętana.
- Widzę, że najbardziej będziesz pasować do Niall'a - powiedział Louis.
- Czemu niby? - zapytała nie przestając się śmiać.
- Bo on też śmieje się jak idiota - teraz śmialiśmy się wszyscy.
- No dobra, jedźmy już.
Na miejsce dotarliśmy gdy się ściemniało. Tommo wypakowywał z bagażnika walizki, a ja i Meg podziwiałyśmy villę chłopaków.
- Tutaj jest jak w bajce... - stwierdziła Meg.
- Masz rację...
__________________________________________
Znów beznadziejny rozdział i do tego krótki. :(
Mam nadzieję, że się na mnie nie gniewacie, że tak długo musieliście czekać, a ja wam takie za przeproszeniem gówno serwuję. :( Nie miałam weny.
Mam już jakiś pomysł na kolejny rozdział, ale nie wiem czy uda mi się go zrealizować.
Teraz muszę już uciekać, bo za 20 minut idę z BF na sesję, a siedzę jeszcze w piżamie. ;)
Love, Klaudia.


Świetny jak zawsze ;)
OdpowiedzUsuńŚwietny <3 Czekam na następny ;D
OdpowiedzUsuń~Nikol
Kocham twoj blog <3
OdpowiedzUsuńHahaha za tego idiote masz mistrza haha do teraz nie moge sie przestac smiac haah czekam juz na kolejny rozdzial pozdrawiam Kinga : D
OdpowiedzUsuń