Łączna liczba wyświetleń

13 lutego 2014

#9 - Louis

- No dziewczyny, bierzcie walizki i zapraszam do środka. 
- Okeeeeej - odpowiedziałyśmy niechętnie. 
Louis otworzył drzwi i weszliśmy do środka. Było tam przerażająco ciemno i cicho. Znalazłam włącznik światła i nacisnęłam na niego. 
Nagle zza drzwi od jednego z pokoi wyskoczyła czwórka wariatów. 
Tak, to byli Harry, Niall, Liam i Zayn. 
- Hej! - krzyknęli chórem. 
- Cześć chłopaki - odpowiedziała Meg z uśmiechem na twarzy. 
- Chłopaki... poznajcie przyszłą panią Tomlinson - powiedział uśmiechnięty szatyn. 
- Hej... debile - zaśmiałam się. 
- No Tommo, gratuluję pięknej narzeczonej - powiedział Harry i uścisnął rękę mojego przyszłego męża. 
Zanieśliśmy walizki do wyznaczonych pokoi, a następnie zeszliśmy do salonu i wygodnie zasiedliśmy na kanapie czekając na zamówione przez Niall'a pizze. Gdy tylko zadzwonił dzwonek blondyn rzucił się w kierunku drzwi. Wracał załadowany pudełkami z gorącymi pizzami. Był taki szczęśliwy... widać, że kocha jedzenie. 
Każdy dostał po jednej pizzy, a Nialler miał... 3.
- No, muszę przyznać Niall, że podziwiam twój żołądek... aż tyle pomieści? - zapytałam. 

- Aż? To ty nie wiesz ile on je kiedy nie mamy gości. Teraz pewnie się wstydzi - odparł Liam. 
Wszyscy się zaśmialiśmy, a Horan się zarumienił. Zauważyłam, że ciągle przyglądał się Meg, ale ona była zapatrzona w Liam'a. 
Postanowiłam położyć się już spać, bo byłam bardzo zmęczona. Oznajmiłam o tym wszystkim. 
- W sumie to ja też jestem zmęczony, więc też pójdę się położyć - powiedział Tomlinson. 
- Dobranoc gołąbeczki - powiedzieli pozostali. 

//oczami Niall'a//
Ona jest taka piękna, mam ochotę ją pocałować, ale to nie było by na miejscu... Zaraz nie wytrzymam i to zrobię...
*Horan opanuj się! Potrafisz, tylko się postaraj!* 

Widzę, że nie mam u niej szans. Jest zauroczona Liam'em. W sumie to się jej nie dziwię... Jest przystojny, mądry,a ja? Brzydki obżarciuch. Ciężko mi będzie kogoś znaleźć.
Posmutniałem trochę i wyszedłem do kuchni, żeby napić się wody. 

Moje zachowanie przykuło uwagę Zayn'a, który poszedł za mną. 
- Co się dzieje blondasku? 
- Ee, nie ważne. Nie chcę Cię w to mieszać.
- Zakochałeś się, tak?
- Brawo za spostrzegawczość. 
- Nie martw się, będzie twoja. Liam jest fajnym facetem, ale ona nie jest w jego typie. 
- Dzięki stary, chociaż ty mnie rozumiesz. 
W tym momencie do kuchni weszła Meggi. Stałem tam jak sparaliżowany. 
- Hej - powiedziała z uśmiechem. *tak pięknie się uśmiecha...*
O czym tak plotkujecie? 
- A nie ważne... 
- Niall, ja już idę spać. Dobranoc kochani - powiedział mulat.
- Dobranoc Zayn - odpowiedziała Meg. 
- Śpij dobrze stary. 
Malik wychodząc z kuchni puścił mi oczko. 
- No to mów co się stało... Tylko nie mów, że nic, bo ślepa nie jestem. 
- Nie martw się, to nic ważnego. Dobranoc. 
- Niall, proszę Cię, powiedz mi co cię dręczy... 
- Na prawdę chcesz to wiedzieć? 
- Tak. 
- No to proszę bardzo... Zakochałem się w Tobie, ale widzę, że Tobie podoba się Liam, więc życzę Ci powodzenia i szczęścia. A teraz idę spać, dobranoc. 
Nie zdążyłem wyjść z kuchni, bo Meg złapała mnie za rękę i pociągnęła w swoją stronę. Nie wiedziałem, że jest taka silna. 
Spojrzała mi w oczy i pocałowała mnie. Stałem tam bardzo zdziwiony jej zachowaniem. *dopiero zachwycała się Liam'em, a teraz mnie pocałowała?* 
- Teraz chyba możesz już iść spać, prawda? 
- Myślę, że tak. 
- A mogłabym z Tobą? - przygryzła wargę. 
- Przepraszam, ale chyba jeszcze za wcześnie na taki ruch. 
- Nic się nie stało, rozumiem. A możesz mnie chociaż przytulić? 
- Jasne - odpowiedziałem i mocno ją przytuliłem. 
Wyszedłem z kuchni i wbiegłem schodami na górę, a następnie do mojego pokoju. Rzuciłem się na łóżko i sięgnąłem do kieszeni po mojego iPhona. Zalogowałem się na twitter'a. Odpisałem kilku fankom, a potem dodałem tweeta o treści: 
"Czy będę w końcu szczęśliwy? Mam nadzieję, że tak. Ona jest taka piękna... Kocham ją." 
*Dlaczego ja to napisałem? Teraz będą mnie wypytywać kim ona jest... Może to usunąć? Mam w głowie mętlik.* 
Nie usunąłem tego tweeta, postanowiłem się nie przejmować tym co będzie się działo potem. Zasnąłem bardzo szybko. Nawet nie zdążyłem się umyć ani przebrać w piżamę.

//Oczami Jennifer//
Dzieliłam sypialnię z Louis'em, w końcu jesteśmy parą. Wyjęłam z walizki piżamę oraz kosmetyczkę. Każdy pokój miał osobną łazienkę. *Super!* Usłyszałam za sobą kroki, odwróciłam się. To był BooBear. Szedł w moim kierunku w samych bokserkach. *Szybki jest. Ha Ha* 
- Co powiesz kochanie na powtórkę? No wiesz... wspólna kąpiel, a potem... 
- Nie mam nic przeciwko głuptasie - uśmiechnęłam się szeroko. 
Louis nalał do wanny dużo wody i wsypał płatki róż, zapalił pełno świeczek o delikatnym zapachu, a następnie zgasił światło. Zrzuciliśmy z siebie resztę ubrań i weszliśmy do wanny, która była ogromna w porównaniu z tą w moim mieszkaniu. 
Spędziliśmy w ciepłej wodzie równą godzinę przytulając się i całując. 
Wytarliśmy nasze ciała ręcznikami i udaliśmy się do sypialni, aby kontynuować czułości. Spędziliśmy upojną noc, która zapieczętowała zaręczyny. 
Po przebudzeniu zauważyłam Louis'a wtulonego w poduszkę. Wyglądał słodko, więc zrobiłam mu zdjęcie i wrzuciłam na twittera z dopiskiem: 
"Mój książę tak słodko śpi. Kocham Cię Louis. xx"
Postanowiłam ułożyć nasze ubrania w szafie, żeby nie gniotły się w walizkach.
Dostałam powiadomienie z twittera. Odczytałam je:
"Też Cię kocham, ale teraz masz przechlapane... odwróć się księżniczko, xx." - Louis odpowiedział na mojego tweeta. 

Odwróciłam się, a za mną stał Tommo z zadziorną miną. Rzucił się na mnie i wymruczał mi do ucha: 
- I co teraz kochanie? 
- Mhh, teraz mnie puścisz - uśmiechnęłam się. 
- Nie tak szybko... coś mi się należy za to zdjęcie. 
Cmoknęła go w policzek. 
- Wystarczy? 
- Hmm, nie. 
Pocałowałam go namiętnie. 
- A teraz?
- Teraz tak - odpowiedział z szerokim uśmiechem. 
Do pokoju wparował Loczek. 
- Ups, przepraszam, nie chciałem Wam przeszkodzić. 
- Nic się nie stało, tylko się wygłupialiśmy - powiedział Tommo i oboje się zaśmialiśmy. 
- Chciałem was poinformować, że za pół godziny będzie śniadanie. 
- Ok. 
- No to ubierajcie się. 
- Dobrze szefie - odpowiedzieliśmy chórem. 
Wyjęłam z szafy ubrania i poszłam się wyszykować.
Włosy zostawiłam rozpuszczone, pociągnęłam rzęsy tuszem i ubrałam się w przygotowany zestaw.

 
 Zobaczyć mnie w spódniczce to naprawdę rzadkość. Wolę nosić szorty albo rurki. Ale mam kilka spódniczek i sukienek w swojej szafie, w razie jakiejś specjalnej okazji lub tak po prostu czasem nachodzi mnie ochota na pełne poczucie się kobietą i zakładam jakąś mini.
Na nogi założyłam buty podobne do glanów. Wybrałam czarne w kwiatki. *Dzisiaj wyglądam jak łąka... pełno na mnie kwiatów.*



Louis zagwizdał na mój widok i złożył na moich ustach delikatny pocałunek. 
- A mi wybierzesz jakieś ubranie? Proszę... Ja nie mam gustu, za to ty masz. 
- Ty nie masz gustu? Chyba żartujesz. 
No, ale skoro prosisz to Ci pomogę. 
Sięgnęłam na jego półkę z ubraniami i wybrałam: 



 








 









- Dziękuję kochanie, nie wiem co ja bym bez Ciebie zrobił. 
- Pewnie byś wyglądał dużo lepiej. 
- Dobra, ja wiem lepiej. 
Tomlinson wsunął na nogi czarne vansy, które uwielbiał, splótł nasze dłonie i zeszliśmy na śniadanie. 
Harry wlał nam sok do szklanek i poprosił abyśmy usiedli przy stole.
- Smacznego - powiedział Lokaty w uśmiechem, tak że widać było jego seksowne dołeczki. 

- Dziękujemy. 
Zjedliśmy śniadanie i poszliśmy oglądać tv. 
**********************************************
3 miesiące później 
      Meg jest w związku z Niall'em. Cieszę się, że znalazła w końcu swojego księcia i jest z nim szczęśliwa.

Poszłam na spacer do parku, ponieważ nowa para pojechała do wesołego miasteczka, a reszta chłopaków musiała coś załatwić. Postanowiłam nie marnować czasu na siedzenie przed telewizorem. 

Chodziłam alejkami i myślałam:
*to dziwne... spóźnia mi się okres... już 3 miesiące, a ja dopiero teraz się zorientowałam* 

Skierowałam się ku najbliższej aptece i kupiłam test ciążowy. Wróciłam do domu jak najszybciej i zrobiłam test. Wynik był pozytywny. W głowie miałam mętlik.
*Jak ja to powiem Louis'owi? Przecież on ma teraz inne rzeczy na głowie... Nie chcę mu niszczyć kariery. Nie będę mu o niczym mówiła... Tak będzie najlepiej... Chociaż, nie wiem czy to dobrze, że nie będę mu mówić o dziecku. Powinien wiedzieć, ale nie chcę niszczyć jego kariery.*
Te myśli strasznie mnie zmęczyły, więc wzięłam szybki prysznic i położyłam się spać. 

Louis wrócił chyba późno w nocy. Rano, gdy się obudziłam siedział jednak na brzegu łóżka i przyglądał mi się dokładnie. 
- Cześć słońce. 
- Hej skarbie. 
- Mam takie pytanie... 
- Pytaj - uśmiechnęłam się delikatnie. 
- Kiedy dowiedziałaś się, że jesteś w ciąży? 
- Co? Skąd ty o tym wiesz? - pytałam przerażona. 
- Spokojnie... zostawiłaś test ciążowy w łazience. 
- Tak bardzo Cię przepraszam... Mogłam pomyśleć o tym żebyśmy się zabezpieczali... Jestem taką idiotką... Powinieneś mnie zostawić, bo zniszczę Ci karierę. 
- Uspokój się, proszę. 
- Ale ja nie chcę niszczyć Ci tego na co czekałeś tak długo... 
- Na Ciebie też czekałem długo. Kocham Cię i nasze przyszłe dziecko też. Nigdy Was nie zostawię. Jesteś ważniejsza niż moja kariera. A przecież jakoś mogę pogodzić życie prywatne z życiem zawodowym. Przynajmniej na początku, a później mogę zrobić sobie przerwę. 
- Na prawdę? - zapytałam przez łzy. 
- Na prawdę. Mogę Ci przysiąc, że nigdy Cię... Was nie zostawię. Znaczysz dla mnie zbyt wiele. 
- Kocham Cię Tommo. 
- Ja Ciebie też kocham Jen.
Powiadomiliśmy resztę domowników o ciąży oraz o tym, że planujemy wziąć ślub, przed narodzinami dziecka. 

*******************************
Miesiąc później wszystko było zaplanowane w 100%. Naszymi świadkami byli Meggi i Niall. Reszta chłopaków nie miała nic przeciwko z czego bardzo się ucieszyliśmy. 
Nadszedł dzień mojego i Louis'a ślubu. Przepełniała nasz radość. 
Złożyliśmy przysięgę małżeńską. To był najpiękniejszy dzień w moim życiu. Nigdy nie zapomnę jak ze łzami w oczach mówiliśmy sobie: TAK. 
Moje największe marzenie się spełniło! 
Teraz czekamy na narodziny naszego maleństwa i ślub Niallera z Meg, który już planują. 
5 miesięcy po ślubie urodziłam piękną i zdrową córeczkę, którą nazwaliśmy Darcy, bo tak zażyczył sobie jej chrzestny, którym został Harry. Chrzestną została jego nowa dziewczyna.
Ślub żarłoka i Meggi był udany. Każdy miał swoją drugą połówkę.
Tak, dosłownie każdy. Ja byłam z Louis'em, Harry z Camillą, Liam z Danielle i Zayn z Perrie. Wszyscy byliśmy szczęśliwi.
Teraz Meg oczekuje narodzin małego Horana.


KONIEC.
_________________________________________________________
No i jest kolejny rozdział.;3

Sceny +18 nie opisywałam, więc tych co takie sceny lubią bardzo przepraszam. 

Postawiłam teraz na: więcej tekstu, mniej obrazków - pasuje wam tak?
 

Przepraszam też, że to już koniec opowiadania i że nie opisałam dokładnie dalszego życia moich bohaterów, ale chciałam dodać rozdział tak na walentynki. Nie martwcie się, niedługo (mam nadzieję) napiszę nowe opowiadanie. ;)
Oby rozdział wam się podobał ;) 


KOMENTUJCIE <3

ps. Życzę wam udanych walentynek! ;3
A jeśli ktoś nie ma drugiej połówki (tak jak ja) to życzę wam, żebyście ją znalazły ;)


Love, Klaudia.

5 komentarzy:

  1. Świetny blog ! Podziwiam cię ! Oby ci szło tak dalej ! :) Jestem ciekawa ile masz lat :) Naprawdę super blog ! Mogę zapytać skąd czerpiesz inspirację do pisania ? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :)
      W maju skończę 16 lat.
      Hmm, skąd czerpię inspiracje? Sama nie wiem, to jakoś samo przyszło. :)
      pozdrawiam <3

      Usuń
  2. Świetne opowiadanie ! :)
    mam nadzieję ze niedługo pojawi się nowe :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny bloog :D

    Wpadniesz do mnie ? ? :) http://youmakemestrong11125669.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń