- Okeeeeej - odpowiedziałyśmy niechętnie.
Louis otworzył drzwi i weszliśmy do środka. Było tam przerażająco ciemno i cicho. Znalazłam włącznik światła i nacisnęłam na niego.
Nagle zza drzwi od jednego z pokoi wyskoczyła czwórka wariatów.
Tak, to byli Harry, Niall, Liam i Zayn.
- Hej! - krzyknęli chórem.
- Cześć chłopaki - odpowiedziała Meg z uśmiechem na twarzy.
- Chłopaki... poznajcie przyszłą panią Tomlinson - powiedział uśmiechnięty szatyn.
- Hej... debile - zaśmiałam się.
- No Tommo, gratuluję pięknej narzeczonej - powiedział Harry i uścisnął rękę mojego przyszłego męża.
Zanieśliśmy walizki do wyznaczonych pokoi, a następnie zeszliśmy do salonu i wygodnie zasiedliśmy na kanapie czekając na zamówione przez Niall'a pizze. Gdy tylko zadzwonił dzwonek blondyn rzucił się w kierunku drzwi. Wracał załadowany pudełkami z gorącymi pizzami. Był taki szczęśliwy... widać, że kocha jedzenie.
Każdy dostał po jednej pizzy, a Nialler miał... 3.
- No, muszę przyznać Niall, że podziwiam twój żołądek... aż tyle pomieści? - zapytałam.
- Aż? To ty nie wiesz ile on je kiedy nie mamy gości. Teraz pewnie się wstydzi - odparł Liam.
Wszyscy się zaśmialiśmy, a Horan się zarumienił. Zauważyłam, że ciągle przyglądał się Meg, ale ona była zapatrzona w Liam'a.
Postanowiłam położyć się już spać, bo byłam bardzo zmęczona. Oznajmiłam o tym wszystkim.
- W sumie to ja też jestem zmęczony, więc też pójdę się położyć - powiedział Tomlinson.
- Dobranoc gołąbeczki - powiedzieli pozostali.
//oczami Niall'a//
Ona jest taka piękna, mam ochotę ją pocałować, ale to nie było by na miejscu... Zaraz nie wytrzymam i to zrobię...
*Horan opanuj się! Potrafisz, tylko się postaraj!*
Widzę, że nie mam u niej szans. Jest zauroczona Liam'em. W sumie to się jej nie dziwię... Jest przystojny, mądry,a ja? Brzydki obżarciuch. Ciężko mi będzie kogoś znaleźć.
Posmutniałem trochę i wyszedłem do kuchni, żeby napić się wody.
Moje zachowanie przykuło uwagę Zayn'a, który poszedł za mną.
- Co się dzieje blondasku?
- Ee, nie ważne. Nie chcę Cię w to mieszać.
- Zakochałeś się, tak?
- Brawo za spostrzegawczość.
- Nie martw się, będzie twoja. Liam jest fajnym facetem, ale ona nie jest w jego typie.
- Dzięki stary, chociaż ty mnie rozumiesz.
W tym momencie do kuchni weszła Meggi. Stałem tam jak sparaliżowany.
- Hej - powiedziała z uśmiechem. *tak pięknie się uśmiecha...*
O czym tak plotkujecie?
- A nie ważne...
- Niall, ja już idę spać. Dobranoc kochani - powiedział mulat.
- Dobranoc Zayn - odpowiedziała Meg.
- Śpij dobrze stary.
Malik wychodząc z kuchni puścił mi oczko.
- No to mów co się stało... Tylko nie mów, że nic, bo ślepa nie jestem.
- Nie martw się, to nic ważnego. Dobranoc.
- Niall, proszę Cię, powiedz mi co cię dręczy...
- Na prawdę chcesz to wiedzieć?
- Tak.
- No to proszę bardzo... Zakochałem się w Tobie, ale widzę, że Tobie podoba się Liam, więc życzę Ci powodzenia i szczęścia. A teraz idę spać, dobranoc.
Nie zdążyłem wyjść z kuchni, bo Meg złapała mnie za rękę i pociągnęła w swoją stronę. Nie wiedziałem, że jest taka silna.
Spojrzała mi w oczy i pocałowała mnie. Stałem tam bardzo zdziwiony jej zachowaniem. *dopiero zachwycała się Liam'em, a teraz mnie pocałowała?*
- Teraz chyba możesz już iść spać, prawda?
- Myślę, że tak.
- A mogłabym z Tobą? - przygryzła wargę.
- Przepraszam, ale chyba jeszcze za wcześnie na taki ruch.
- Nic się nie stało, rozumiem. A możesz mnie chociaż przytulić?
- Jasne - odpowiedziałem i mocno ją przytuliłem.
Wyszedłem z kuchni i wbiegłem schodami na górę, a następnie do mojego pokoju. Rzuciłem się na łóżko i sięgnąłem do kieszeni po mojego iPhona. Zalogowałem się na twitter'a. Odpisałem kilku fankom, a potem dodałem tweeta o treści:
"Czy będę w końcu szczęśliwy? Mam nadzieję, że tak. Ona jest taka piękna... Kocham ją."
*Dlaczego ja to napisałem? Teraz będą mnie wypytywać kim ona jest... Może to usunąć? Mam w głowie mętlik.*
Nie usunąłem tego tweeta, postanowiłem się nie przejmować tym co będzie się działo potem. Zasnąłem bardzo szybko. Nawet nie zdążyłem się umyć ani przebrać w piżamę.
//Oczami Jennifer//
Dzieliłam sypialnię z Louis'em, w końcu jesteśmy parą. Wyjęłam z walizki piżamę oraz kosmetyczkę. Każdy pokój miał osobną łazienkę. *Super!* Usłyszałam za sobą kroki, odwróciłam się. To był BooBear. Szedł w moim kierunku w samych bokserkach. *Szybki jest. Ha Ha*
- Co powiesz kochanie na powtórkę? No wiesz... wspólna kąpiel, a potem...
- Nie mam nic przeciwko głuptasie - uśmiechnęłam się szeroko.
Louis nalał do wanny dużo wody i wsypał płatki róż, zapalił pełno świeczek o delikatnym zapachu, a następnie zgasił światło. Zrzuciliśmy z siebie resztę ubrań i weszliśmy do wanny, która była ogromna w porównaniu z tą w moim mieszkaniu.
Spędziliśmy w ciepłej wodzie równą godzinę przytulając się i całując.
Wytarliśmy nasze ciała ręcznikami i udaliśmy się do sypialni, aby kontynuować czułości. Spędziliśmy upojną noc, która zapieczętowała zaręczyny.
Po przebudzeniu zauważyłam Louis'a wtulonego w poduszkę. Wyglądał słodko, więc zrobiłam mu zdjęcie i wrzuciłam na twittera z dopiskiem:
"Mój książę tak słodko śpi. Kocham Cię Louis. xx"
Postanowiłam ułożyć nasze ubrania w szafie, żeby nie gniotły się w walizkach.
Dostałam powiadomienie z twittera. Odczytałam je:
"Też Cię kocham, ale teraz masz przechlapane... odwróć się księżniczko, xx." - Louis odpowiedział na mojego tweeta.
Odwróciłam się, a za mną stał Tommo z zadziorną miną. Rzucił się na mnie i wymruczał mi do ucha:
- I co teraz kochanie?
- Mhh, teraz mnie puścisz - uśmiechnęłam się.
- Nie tak szybko... coś mi się należy za to zdjęcie.
Cmoknęła go w policzek.
- Wystarczy?
- Hmm, nie.
Pocałowałam go namiętnie.
- A teraz?
- Teraz tak - odpowiedział z szerokim uśmiechem.
Do pokoju wparował Loczek.
- Ups, przepraszam, nie chciałem Wam przeszkodzić.
- Nic się nie stało, tylko się wygłupialiśmy - powiedział Tommo i oboje się zaśmialiśmy.
- Chciałem was poinformować, że za pół godziny będzie śniadanie.
- Ok.
- No to ubierajcie się.
- Dobrze szefie - odpowiedzieliśmy chórem.
Wyjęłam z szafy ubrania i poszłam się wyszykować.
Włosy zostawiłam rozpuszczone, pociągnęłam rzęsy tuszem i ubrałam się w przygotowany zestaw.
Zobaczyć mnie w spódniczce to naprawdę rzadkość. Wolę nosić szorty albo rurki. Ale mam kilka spódniczek i sukienek w swojej szafie, w razie jakiejś specjalnej okazji lub tak po prostu czasem nachodzi mnie ochota na pełne poczucie się kobietą i zakładam jakąś mini.
Na nogi założyłam buty podobne do glanów. Wybrałam czarne w kwiatki. *Dzisiaj wyglądam jak łąka... pełno na mnie kwiatów.*
Louis zagwizdał na mój widok i złożył na moich ustach delikatny pocałunek.
- A mi wybierzesz jakieś ubranie? Proszę... Ja nie mam gustu, za to ty masz.
- Ty nie masz gustu? Chyba żartujesz.
No, ale skoro prosisz to Ci pomogę.
Sięgnęłam na jego półkę z ubraniami i wybrałam:
- Dziękuję kochanie, nie wiem co ja bym bez Ciebie zrobił.
- Pewnie byś wyglądał dużo lepiej.
- Dobra, ja wiem lepiej.
Tomlinson wsunął na nogi czarne vansy, które uwielbiał, splótł nasze dłonie i zeszliśmy na śniadanie.
Harry wlał nam sok do szklanek i poprosił abyśmy usiedli przy stole.
- Smacznego - powiedział Lokaty w uśmiechem, tak że widać było jego seksowne dołeczki.
- Dziękujemy.
Zjedliśmy śniadanie i poszliśmy oglądać tv.
**********************************************
3 miesiące później
Meg jest w związku z Niall'em. Cieszę się, że znalazła w końcu swojego księcia i jest z nim szczęśliwa.
Poszłam na spacer do parku, ponieważ nowa para pojechała do wesołego miasteczka, a reszta chłopaków musiała coś załatwić. Postanowiłam nie marnować czasu na siedzenie przed telewizorem.
Chodziłam alejkami i myślałam:
*to dziwne... spóźnia mi się okres... już 3 miesiące, a ja dopiero teraz się zorientowałam*
Skierowałam się ku najbliższej aptece i kupiłam test ciążowy. Wróciłam do domu jak najszybciej i zrobiłam test. Wynik był pozytywny. W głowie miałam mętlik.
*Jak ja to powiem Louis'owi? Przecież on ma teraz inne rzeczy na głowie... Nie chcę mu niszczyć kariery. Nie będę mu o niczym mówiła... Tak będzie najlepiej... Chociaż, nie wiem czy to dobrze, że nie będę mu mówić o dziecku. Powinien wiedzieć, ale nie chcę niszczyć jego kariery.*
Te myśli strasznie mnie zmęczyły, więc wzięłam szybki prysznic i położyłam się spać.
Louis wrócił chyba późno w nocy. Rano, gdy się obudziłam siedział jednak na brzegu łóżka i przyglądał mi się dokładnie.
- Cześć słońce.
- Hej skarbie.
- Mam takie pytanie...
- Pytaj - uśmiechnęłam się delikatnie.
- Kiedy dowiedziałaś się, że jesteś w ciąży?
- Co? Skąd ty o tym wiesz? - pytałam przerażona.
- Spokojnie... zostawiłaś test ciążowy w łazience.
- Tak bardzo Cię przepraszam... Mogłam pomyśleć o tym żebyśmy się zabezpieczali... Jestem taką idiotką... Powinieneś mnie zostawić, bo zniszczę Ci karierę.
- Uspokój się, proszę.
- Ale ja nie chcę niszczyć Ci tego na co czekałeś tak długo...
- Na Ciebie też czekałem długo. Kocham Cię i nasze przyszłe dziecko też. Nigdy Was nie zostawię. Jesteś ważniejsza niż moja kariera. A przecież jakoś mogę pogodzić życie prywatne z życiem zawodowym. Przynajmniej na początku, a później mogę zrobić sobie przerwę.
- Na prawdę? - zapytałam przez łzy.
- Na prawdę. Mogę Ci przysiąc, że nigdy Cię... Was nie zostawię. Znaczysz dla mnie zbyt wiele.
- Kocham Cię Tommo.
- Ja Ciebie też kocham Jen.
Powiadomiliśmy resztę domowników o ciąży oraz o tym, że planujemy wziąć ślub, przed narodzinami dziecka.
*******************************
Miesiąc później wszystko było zaplanowane w 100%. Naszymi świadkami byli Meggi i Niall. Reszta chłopaków nie miała nic przeciwko z czego bardzo się ucieszyliśmy.
Nadszedł dzień mojego i Louis'a ślubu. Przepełniała nasz radość.
Złożyliśmy przysięgę małżeńską. To był najpiękniejszy dzień w moim życiu. Nigdy nie zapomnę jak ze łzami w oczach mówiliśmy sobie: TAK.
Moje największe marzenie się spełniło!
Teraz czekamy na narodziny naszego maleństwa i ślub Niallera z Meg, który już planują.
5 miesięcy po ślubie urodziłam piękną i zdrową córeczkę, którą nazwaliśmy Darcy, bo tak zażyczył sobie jej chrzestny, którym został Harry. Chrzestną została jego nowa dziewczyna.
Ślub żarłoka i Meggi był udany. Każdy miał swoją drugą połówkę.
Tak, dosłownie każdy. Ja byłam z Louis'em, Harry z Camillą, Liam z Danielle i Zayn z Perrie. Wszyscy byliśmy szczęśliwi.
Teraz Meg oczekuje narodzin małego Horana.
KONIEC.
_________________________________________________________
No i jest kolejny rozdział.;3
Sceny +18 nie opisywałam, więc tych co takie sceny lubią bardzo przepraszam.
Postawiłam teraz na: więcej tekstu, mniej obrazków - pasuje wam tak?
Przepraszam też, że to już koniec opowiadania i że nie opisałam dokładnie dalszego życia moich bohaterów, ale chciałam dodać rozdział tak na walentynki. Nie martwcie się, niedługo (mam nadzieję) napiszę nowe opowiadanie. ;)
Oby rozdział wam się podobał ;)
KOMENTUJCIE <3
ps. Życzę wam udanych walentynek! ;3
A jeśli ktoś nie ma drugiej połówki (tak jak ja) to życzę wam, żebyście ją znalazły ;)
Love, Klaudia.


Świetny blog ! Podziwiam cię ! Oby ci szło tak dalej ! :) Jestem ciekawa ile masz lat :) Naprawdę super blog ! Mogę zapytać skąd czerpiesz inspirację do pisania ? :)
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję :)
UsuńW maju skończę 16 lat.
Hmm, skąd czerpię inspiracje? Sama nie wiem, to jakoś samo przyszło. :)
pozdrawiam <3
Świetne opowiadanie ! :)
OdpowiedzUsuńmam nadzieję ze niedługo pojawi się nowe :D
Jesteś niesamowita !
OdpowiedzUsuńŚwietny bloog :D
OdpowiedzUsuńWpadniesz do mnie ? ? :) http://youmakemestrong11125669.blogspot.com/