"Musimy się spotkać, natychmiast."
"Coś się stało?"
"Dowiesz się jak przyjedziesz, czekam."
"Ok, będę za 10 minut"
~oczami Louisa~
Wsiadłem do samochodu i przez całą drogę zastanawiałem się o co jej może chodzić i słuchałem w kółko Little Thingh.
Zaparkowałem przed domem Jen i zamknąłem samochód. Podszedłem do drzwi i zadzwoniłem dzwonkiem. Słyszałem jak dźwięk roznosi się po całym mieszkaniu.
Drzwi otworzyła mi olśniewająco piękna Jen, ale... nigdy nie zauważyłem u niej takiego wyrazu twarzy. Chyba była wściekła.
*coś musiało się stać... tylko co?*
- No to powiesz mi co się stało? - zapytałem niepewnie.
- Ale ja jestem spokojna!
- Nie sądzę...
- Dobra, teraz mi powiesz o sobie wszystko, bo z pewnych źródeł wiem, że jest coś czego o Tobie nie wiem, a powinnam.
- No dobra, usiądź to Ci wszystko opowiem.
~oczami Jennifer~
*ciekawe co wymyśli*
Louis zaczął opowiadać o sobie. Zaczął od dzieciństwa.
Dowiedziałam się, że jako mały chłopiec trafił do domu dziecka, ponieważ jego tata był alkoholikiem i umarł z przedawkowania, a jego mama już nie wytrzymywała, bo ojciec alkoholik ciągle ją bił, więc się powiesiła. Dziadkowie Lou nie mogli się nim zająć bo byli zbyt schorowani.
*kurcze, źle go oceniłam*
Louis opowiadając to wszystko miał łzy w oczach.
Po opowieściach o dzieciństwie nadszedł czas na "wspomnienia z życia nastolatka".
Zauważyłam, że po policzku szatyna spłynęła łza.
Przysunęłam się do niego i mocno go przytuliłam. Usłyszałam cichy jęk, gdy dotknęłam jego nadgarstków. Przyjrzałam im się dokładnie i zauważyłam rany stare... i całkiem nowe.
- Nie sądzę...
- Dobra, teraz mi powiesz o sobie wszystko, bo z pewnych źródeł wiem, że jest coś czego o Tobie nie wiem, a powinnam.
- No dobra, usiądź to Ci wszystko opowiem.
~oczami Jennifer~
*ciekawe co wymyśli*
Louis zaczął opowiadać o sobie. Zaczął od dzieciństwa.
Dowiedziałam się, że jako mały chłopiec trafił do domu dziecka, ponieważ jego tata był alkoholikiem i umarł z przedawkowania, a jego mama już nie wytrzymywała, bo ojciec alkoholik ciągle ją bił, więc się powiesiła. Dziadkowie Lou nie mogli się nim zająć bo byli zbyt schorowani.
*kurcze, źle go oceniłam*
Louis opowiadając to wszystko miał łzy w oczach.
Po opowieściach o dzieciństwie nadszedł czas na "wspomnienia z życia nastolatka".
Zauważyłam, że po policzku szatyna spłynęła łza.
Przysunęłam się do niego i mocno go przytuliłam. Usłyszałam cichy jęk, gdy dotknęłam jego nadgarstków. Przyjrzałam im się dokładnie i zauważyłam rany stare... i całkiem nowe.
Musiał się pociąć zanim do mnie przyjechał.
*Dlaczego nie zauważyłam tych starych ran wcześniej??*
- Louis... - zaczęłam. Dlacze... - nie zdążyłam skończyć, bo mi przerwał.
- Gdy byłem nastolatkiem - przełknął głośno ślinę - brałem narkotyki. Byłem uzależniony, ale postanowiłem to zmienić. Poszedłem na leczenie i udało się, a wiesz dla czego?
- N... n... nie - zająknęłam się.
- Bo uznałem, że nie mogę już dłużej tak żyć. Chciałem znaleźć dziewczynę, która pokocha mnie tak jak ja ją, która będzie chciała założyć ze mną rodzinę i być ze mną aż do śmierci... To było jedynym powodem, dla którego nadal żyję. Gdyby nie to teraz nie rozmawiałbym z Tobą.
- Bardzo Cię przepraszam, że tak się zdenerwowałam, sama nie wiem dlaczego.
- Nic się nie stało... A mogę wiedzieć kto Ci powiedział, że nie wiesz o mnie wszystkiego?
- Moja przyjaciółka.
- Meggi?
- Nie, Katherine.
- Katherine... Katherine Jones?
- Tak. Znasz ją?
- Niestety tak... i ona jest Twoją przyjaciółką? - zapytał ze zdziwieniem.
- Tak, przyjaźnimy się odkąd mieszkam w Doncaster. A coś w tym złego?
- Jen, ty o mnie wiesz już wszystko, za to o Katherine nie wiesz nic. Ona należy do gangu. Musisz zakończyć tę przyjaźń jak najszybciej... dla swojego dobra.
- Skąd ty to wszystko wiesz?
- Ona też była w tym domu dziecka i trochę wiem o jej przeszłości. Ale nie przejmuj się piękna, ze mną nic ci nie grozi. Mam już plany na naszą przyszłość, mam tylko nadzieję, że się zgodzisz. Ale o wszystkim dowiesz się wkrótce.
Teraz musimy odpocząć, bo to był męczący dzień dla nas obojga.
Usunęłam numer Kat zaraz po wysłaniu jej sms'a. Zerwałam naszą przyjaźń. Powiadomiłam o tym Meg, żeby ona również uważała na siebie.
Wtuliłam się w Louis'a i poprosiłam, żeby został u mnie na noc. Bez problemu się zgodził.
Na kolację przyrządziłam spaghetti. Po skończonym posiłku włożyłam naczynia do zmywarki, a następnie poszłam się wykąpać. Po drodze do łazienki wstąpiłam do mojego pokoju po piżamę.
Nalałam do wanny gorącą wodę, wlałam płyn do kąpieli o zapachu pomarańczy i zanurzyłam swoje ciało w cieczy. Pogrążyłam się w marzeniach, gdy nagle usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi. Spojrzałam w ich kierunku i zobaczyłam Louisa, który na mój widok chyba nieźle się napalił.
- Mogę wejść? - zapytał oblizując się delikatnie.
- Jasne - uśmiechnęłam się.
Tomlinson zdjął swoje ubrania i zajął miejsce obok mnie.
Po wspólnej kąpieli poszliśmy do mojego pokoju.
Widziałam jak Tommo pożera mnie wzrokiem, więc...
_________________________________
Tym razem mniej obrazków, bo miałam lekkie problemy z laptopem (jakiś wirus) ;__; Ale już chyba wszystko w porządku.
A może wolicie jak jest mniej obrazków? - OPINIE W KOMENTARZUTa część mi się strasznie NIE podoba ;__;
Kolejną część dodam jak będzie 10 komentarzy
PROSZĘ, KOMENTUJCIE - TO MOTYWUJE. :3
;)
Love, Klaudia.



kurde.. Banaszek znowu ? :D
OdpowiedzUsuńdawaj kolejną część :D
ahahahaha.. przypomniał mi się twój sen .. xd ;p
Jak zawsze Z A J E B I S T Y !!!! ;**
OdpowiedzUsuńNo w sumie fajny dawaj kolejny rozdzaił
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny rozdział wieśniaku ;*
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny :)
OdpowiedzUsuń@dominika2662
świetne : )
OdpowiedzUsuńDodawaj szybko *o*
OdpowiedzUsuńBuu. Dawaj następny c ;
OdpowiedzUsuńkurde.. 2 komy :'c
OdpowiedzUsuńświetne to ! ♥
Klaudia.. bd się coś działo .. no wiesz o co mi chodzi ? :D
OdpowiedzUsuńTwój sen np. xd <3
nic ci nie powiem!! :D
Usuń