Łączna liczba wyświetleń

3 lutego 2014

#3 - Louis

... dostałam sms'a. Sprawdziłam od kogo. To był Louis.
Poczułam lekkie motylki w brzuchu. 



Oto treść tego sms'a:
"Cześć :* Moglibyśmy się dzisiaj spotkać?"

Szybko odpisałam:
"Hej :* Jasne, gdzie i o której?"

"W parku o 16. :*"

"Ok, będę na pewno. :* Do zobaczenia"

Zapiszczałam ze szczęścia, ale po chwili na mojej twarzy zagościł smutek. Pomyślałam, że on może chcieć zerwać ze mną kontakt. W końcu jest gwiazdą, a ja zwykłą dziewczyną z miasteczka. Zrobił dla mnie bardzo dużo, ale nie musiał mi pomagać. Fakt... to było miłe z jego strony.
Myślę, że nie mogę oczekiwać niczego więcej niż przyjaźń.

Meg zauważyła, że jestem smutna, więc zaczęła rozmowę:
- Ej, Jennifer... co się stało?
- Louis chce się ze mną spotkać... 


- To chyba dobrze?
- Wiesz, z jednej może dobrze, ale z drugiej źle. A co jak zerwie ze mną kontakt?
- A czemu miałby to zrobić? 


- Ja nie potrzebuję już pomocy, bo wyzdrowiałam, więc nie ma sensu żeby on dalej się mną zajmował, a raczej razem nie będziemy. Gdzie ja i on - taki przystojny facet... Mogę tylko pomarzyć. 
On jest moim ideałem i zawsze nim będzie... Zawsze będę go kochać, szkoda, że on nigdy mnie nie pokocha.  
 


- Ty to jednak głupia jesteś - zaśmiała się Meg. Nie zauważyłaś, że gdyby Cię nie lubił czy coś to by nie odwiedzał Cię w szpitalu, nie woziłby Cię na rehabilitacje?
- Może masz rację... pójdę na to spotkanie to się przekonam.
- No i od razu lepiej, a teraz się uśmiechnij! 
Zrobiłam to o co poprosiła mnie przyjaciółka.

















- Od razu lepiej - dumna z siebie również się uśmiechnęła.



Meggi wyszła z mojego domu o godzinie 12.
Wychodząc wypowiedziała te słowa:
- Będzie dobrze, musi... a jak Cię zrani, to urwę mu głowę - zaśmiała się.
Dałam jej buziaka na pożegnanie i wróciłam do mojego pokoju.
Na przygotowanie do wyjścia jest jeszcze za wcześnie, więc wzięłam laptopa na kolana i zaczęłam przeglądać facebook'a, a następnie twitter'a. Natknęłam się na dość ciekawe zdjęcia Louisa... ze mną.
Co!? Jakim cudem ktoś zrobił nam zdjęcia? To nie możliwe... Czy ci paparazzi są dosłownie wszędzie?
Teraz zacznie się wytykanie palcami, pełno hejtów... Nie przeżyję tego, jestem zbyt wrażliwa.
Pojedyncza łza wypłynęła z mojego oka.

Mam jednak nadzieję, że wszystko będzie dobrze.

Zanim się spostrzegłam była już 14:30. Wyłączyłam laptopa i odłożyłam go na biurko.
Otworzyłam szafę i zaczęłam szukać odpowiednich ubrań.

Po 15 minutach znalazłam to czego szukałam.


  



Na nogi założyłam wygodne koturny w kolorze pudrowego różu. 

Włosy wyprostowałam i zostawiłam rozpuszczone. 

O godzinie 15:45 byłam już gotowa. Wsadziłam telefon do kieszeni, zamknęłam drzwi na klucz i wyruszyłam w stronę parku. Na miejscu byłam minutę przed 16. *nieźle - pomyślałam i uśmiechnęłam się do siebie*
Rozejrzałam się, ale w pobliżu nie było nikogo widać. *może zapomniał? mam nadzieję, że nie - myśli w mojej głowie doprowadzały mnie to szału*
Nagle ktoś mnie przytulił. Odwróciłam się i zobaczyłam Louis'a. Jak zawsze wyglądał seksownie i był uśmiechnięty.
W ręce trzymał piękny bukiet róż.

  
- Jennifer, ja już dłużej tak nie mogę. Ja... KOCHAM CIĘ!
- Louis, ja Ciebie też kocham.
Złączyliśmy nasze usta w pocałunku.
Chciałam żeby ta chwila trwała wiecznie.

Gdy zakończyliśmy pocałunek uszczypnęłam się delikatnie w rękę, żeby upewnić się, że to nie jest sen.
TO NIE BYŁ SEN!
Jestem dziewczyną Louis'a Tomlinsona. To najlepsze co mogło mnie spotkać.
Siedzieliśmy w parku do 19. Potem Louis odprowadził mnie do domu.
Mocno mnie przytulił i pocałował na pożegnanie.

Weszłam do mojego domu usiadłam na kanapie w salonie i myślałam o tym co się właśnie stało.
Szybko wyjęłam komórkę i napisałam sms'a do Meggi:
"Hej, mam ważną sprawę. Jeśli możesz to przyjedź szybko. :*"
Sms'a o tej samej treści wysłałam do Katherine.

Tym razem Meg nie mogła do mnie przyjść. Szkoda, bo ona znała początek historii z Louisem, no ale opowiem jej resztę dzisiejszego dnia innym razem.
Zadzwonił dzwonek. Poszłam otworzyć drzwi. To była Kat. 

 Jak zawsze wyglądała pięknie. 

- No hej, co to za ważna sprawa?
- Znasz Louis'a Tomlinsona?
- Tego z One Direction?
- Tak.
- No znam, a co?
- No bo wiesz... jestem jego dziewczyną! - wykrzyczałam radośnie.
Kat lekko zdziwiona kontynuowała rozmowę:
- A wiesz o nim wszystko?
- Myślę, że tak, a co?
- A ja myślę, że nie wszystko. A co dokładniej, to już jego zapytaj. Ja muszę już iść, cześć.
*to było dziwne... bardzo dziwne* 
Zdziwiło mnie zachowanie Katherine, ale ona ma czasem takie odchyły.



~ oczami Louis'a ~
Siedziałem na kanapie z laptopem na kolanach, sączyłem sok ze szklanki, gdy nagle zauważyłem na twitterze zdjęcia moje i Jennifer z dzisiejszego spotkania. Tak szybko ktoś nas odkrył?!
Będę musiał uważać na Jen, żeby nic złego jej się nie stało. Paparazzi są nieobliczalni, a co dopiero moje fanki.

Mój telefon wypuścił cichy dźwięk, to znak, że dostałem sms'a. Myślałem, że to ktoś z Modestu, ale myliłem się...


_______________________
No i jest kolejny rozdział. :)
Mam nadzieję, że wam się spodobał.
JEŚLI MACIE JAKIEŚ UWAGI TO PISZCIE
No to... kolejny rozdział za 7 komentarzy :)
Ten wyszedł taki dłuższy, ale mam nadzieję, że fajnie się wam go czytało.
ZOSTAWCIE PO SOBIE KOMENTARZ <3 to motywuje

Love, Klaudia.

7 komentarzy:

  1. kto napisał Jeniffer ? no nie kończ w takich momentach , bo nie wytrzymam !! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czemu musisz kończyć w takich momentach? Ja nie wytrzymam? ;**

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest najlepszy.. Mówiłam ci to już ;>. <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Klausiku kochany.. NIE KOŃCZ W TAKICH MOMENTACH! I dawaj kolejną część ! :D ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. boski jest!! *o* czekam na 4 część <3 masz talent :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Czekam na kolejną część !! :D
    @dominika2662

    OdpowiedzUsuń
  7. kiedy kolejna część ? :> ♥
    Czekam niecierpliwie! :*

    OdpowiedzUsuń